NEWSLETTER
E-MAIL
««« HOME
Napisy
WIĘCEJ »»»





TYTUŁ: KATYŃ - PAMIĘTAMY


AUTOR: MONIKA CHYTROŚ

 





 


 


W zapomnieniu


Naładowali broń krzykiem

w noc pogodnego nieba.

Z rana pełni jeszcze zaspanych myśli.

Lecz ta jedna zbudzona dostatnie!

Idą, by położyć wszystkich do głębokich łóżek.

Tak, po kolei, toczy się Śmierć

- uwięziona w ciałach pragnących życia

patrzy w środek lufy.



Naładowali broń

- i tyle było o nich słychać.




bez tytułu


to tutaj

wśród drzew

milkną dźwięki hymnów

stukot werbli

przemowy oficjeli

słowa modlitwy



tu panuje cisza

odnawiają się wspomnienia



bo czasu odwrócić sie nie da




Budzenie


W słońcu mordowali nasze myśli.

W słońcu szukaliśmy nadziei.

Malowali nam usta krwią

i nożem wiązali gardła.

Zasnęliśmy snem wiecznym

w wietrze

gdy metalowe chmury zapuszczali w serca.



Upadł deszcz.



Pod ziemią

budzono nas jeszcze

plując umarłym sumieniem.



Bracie mój!

Nie skrywaj dłużej twarzy!



Dzisiaj nastąpi zwycięstwo.


Bracie mój!




Dla przyszłości


Usiadł.

Podjął rozmowę z deszczem.

"I pamiętasz,

mój Przyjaciel,

on umarł tamtego dnia".



Pociemniało niebo.

Park skrył się za welonem mgły.

"Rozdarli kulą

myśli i wspomnienia".



Wiatr zawył gdzieś daleko

- poniósł się echem między drzewa.

"Runął zasypany ludzką ziemią,

tysiącem wyschłych oczu".



Odwrócił twarz.

Krople wsiąkały wolno

niczym krew.

Zapłakał.




Niepokój


Cisza

otulona cieniem sosen

milczy.



Bo tutaj,

rok 1940,

polegli obrońcy życia.



Urwane oddechy.

Niespokojne serca

tłumione stosem ziemi

- co rano, co wieczór, co noc.



Ciszo!

Opowiedz głośnym krzykiem,

którego nic nie zagłuszy!

Wydobądź z ust chociaż słowo!



Milczy.

Milczy

bo sumienie zaszyło jej usta

nicią z pogrzebanych ciał




Oczekiwanie


Leżę sobie.

Nie przychodzisz.

Spróchniałe kości

pękają

pod wpływem mojego żalu.

Otoczony

czaszką przyjaciół

rozrywam klatkę

nie zważając na zimny ból.

Zgniły płaszcz okrywa moje ciało.

Robaki wyjadają serce.

Drzewa

niczym żałobnicy

stoją pokorne i ciche.



Leżę sobie.

Nie przychodzisz

na Golgotę Wschodu

gdzie śmiertelnie ranił strzał.



Leżę tutaj!

Usłysz ten głuchy śpiew!



Przywołujący ogień

dla spalenia obojętnych dłoni.